Oriana Fallaci – recenzje



(Anna J)
                                 

                 Siła rozumu i Wywiad z samą sobą. Apokalipsa to dwie książki z cyklu poświęconego kwestii islamizacji Europy. Pierwszą część stanowi Wściekłość i duma, pierwotnie duży artykuł opublikowany w Corriere della Serra. W ostrych słowach, nie bawiąc się w polityczną poprawność, Fallaci przedstawia sytuację współczesnej Europy stojącej w obliczu zalewu muzułmańskich imigrantów. Dwie tezy przewijają się przez wszystkie te dzieła: nie można mówić o umiarkowanym islamie, ponieważ coś takiego nie istnieje; polityka wielokulturowości i tolerancji zachodnich elit kulturalnych powodują, że imigranci nie przyjmują zachodnich zasad życia (nie asymilują się i nie mają takiego zamiaru, żyjąc w swoich gettach i własnym środowisku) oraz gardzą cywilizacją zachodnią, nie wahając się okazywać przeciw niej otwartej wrogości.
            Dziennikarka nie poprzestaje na postawieniu tak kontrowersyjnych dla czytelnika tez: opisuje zbrodnie, jakich się dopuścili muzułmanie (zarówno imigranci, jak i ludzie związani z organizacjami terrorystycznymi), podaje nazwiska, daty, fakty znane szeroko pojętej opinii publicznej; pojawiają się brutalne i bardzo szczegółowe opisy mordów, jakie muzułmanie dokonywali na Europejczykach (dla Oriany najbardziej bulwersujący w tych mordach jest fakt, że są nagrywane i emitowane przez stacje telewizyjne oraz dostępne na czarnych rynkach). Dodatkowo pada zarzut (powtórzony kilkakrotnie) o bierności sił politycznych, zwłaszcza włoskich, w kwestiach związanych z muzułmańskimi imigrantami. Fallaci opisuje, że dla wyznawców islamu zmieniane są przepisy, aby mogli uczestniczyć w swoich świętach, naginane jest prawo, aby umożliwić im życie zgodne z ich regułami i zasadami – przykładem jest żyjący we Włoszech muzułmanin posiadający zgodnie z prawem koranicznym dwie żony, co jest sprzeczne z prawem włoskim. Mimo powszechnej wiedzy o tym, że ów imigrant łamie prawo, nikt nie zamierza nawet go ukarać – dziennikarka szydzi, że Europa źle zrozumiała, co to znaczy być tolerancyjnym dla innych kultur i wyznań. Jest to jeden z wielu przykładów takiej chorej tolerancji (inne działania to: brak sprzeciwu wobec obrzezania dziewcząt, dopuszczanie do dyskryminujących zachowań wobec kobiet, brak reakcji na groźby islamskich przywódców skierowane wobec Zachodu).
            Sama Fallaci wielokrotnie była atakowana za rasistowskie teksty, za podżeganie do nienawiści rasowej oraz za opisywanie rzeczy „niezgodnych z faktami”. W Wywiadzie wspomina, jak po Sile rozumu została określona przez włoską prasę i włoskich polityków mianem „jebana Oriana”. Choćby ze względu na to należy zapoznać się z jej tekstami. Warto to zrobić również z innych względów, na przykład dla spojrzenia na kwestię islamizacji Europy z innej perspektywy. Fallaci wydawała ostre sądy, niemniej jednak skłaniają one do myślenia, do samodzielnego przyjrzenia się problemowi imigracji w Europie oraz do refleksji, jakie mogą być konsekwencje nadmiernej tolerancji wobec innych kultur – tolerancji jednostronnej, nie zapomnijmy.

                List do nienarodzonego dziecka i Penelopa na wojnie to teksty Fallaci, po które sięgnęłam na fali zachwytu po przeczytaniu Siły rozumu oraz Autobiografii. Byłam zaskoczona zarówno formą, jak i tematyką. Nie są to dzieła poświęcone polityce czy islamizacji, są to powieści – intrygujące, pełne interesujących przemyśleń.
          List to powieść, w której główna bohaterka – dziennikarka, zachodzi w ciążę i ku zdziwieniu otoczenia postanawia urodzić dziecko. Dlaczego wywołuje to zdziwienie? Bohaterka jest kobietą samotną, jako dziennikarka prowadzi nerwowy i nieregularny tryb życia, jest w trakcie budowania swojego nazwiska i swojej renomy. Wszyscy, z przyjaciółką i rodzicami na czele zdają się oczekiwać na decyzję o aborcji. Tymczasem bohaterka-narratorka pisze do dziecka liściki, ostrzega przed niebezpieczeństwami świata, jednocześnie zachęcając do narodzin i do walki o to, by ten świat stał się lepszym. Nie zdradzę zakończenia, ponieważ liczę, że ktoś może sięgnie po tę książkę. Z ciekawostek dodam, że powstała, gdy Oriana straciła swoje dziecko (poronienie), jest to więc powieść bardzo osobista, dotykająca najbardziej intymnych spraw.
Penelopa na wojnie zmyliła mnie tytułem. Spodziewałam się zbeletryzowanego reportażu o przeżyciach Fallaci jako korespondentki wojennej, otrzymałam powieść quasimiłosną. Główna bohaterka, Gio (skrót od Giovanni) wyjeżdża do Nowego Jorku, by napisać scenariusz do nowego filmu. Dla niej jest to w pewnym sensie podróż marzeń – podczas wojny, gdy Gio miała 12 lat, w jej domu schroniło się dwóch amerykańskich żołnierzy; w młodszym z nich, Richardzie, Gio się zakochała. Dziewczyna zatrzymuje się u swojej przyjaciółki i poznaje nocną stronę NY, stronę bardziej rozrywkową. W jednym z lokali spotyka swoją dziecięcą miłość, Richarda – o którym myślała, że zginął podczas wojny (taką też dostała informację). Poznajemy uczucia Giovanny do Richarda, wahania Richarda do odwzajemnienia tychże; pojawia się Bill jako swoistego rodzaju katalizator, jedyny, który jest świadomy całej sytuacji. Gio dojrzewa, uczy się podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje, odróżniać miłość od litości czy też dziecięcej fascynacji. Richard stara się odciąć od wpływu matki na swoje życie. A Bill? Bill obserwuje, doradza, wyjaśnia…jednocześnie wzbudzając w Giovannie uczucie, do którego przyznaje się ona znacznie później.
            Od razu zaznaczę, że nie jest to lovestory ze szczęśliwym zakończeniem. Nie zapominajmy, kto jest autorem. Gio wraca do Włoch, zmieniona i gotowa walczyć o uczucie. Niestety, uznaje, że aby uczucie mogło zaistnieć, niezbędna jest brutalna szczerość, czym – paradoksalnie – owo uczucie zabija. Jednak zakończenie jest pozytywne: dziewczyna nie załamuje się, ponieważ otrzymała nauczkę, że w życiu i w miłości trzeba postępować jak na wojnie, być ostrożnym, czujnym i działać, ponieważ bycie czekającą, bierną Penelopą nie przynosi nic prócz zawiedzionych nadziei.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Współtwórcy

Obsługiwane przez usługę Blogger.