Bóg kontra bóg, czyli o wierze

(Marta Szopka)


W tym artykule chciałabym przedstawić problem wiary. To zagadnienie trudne do zdefiniowania, cóż dopiero do przedstawienia na kilku stronach. Dlatego podejmę próbę nakreślenia problemu wiary w dzisiejszych czasach, w świecie globalizacji i modnej multikulturowości. Należy przede wszystkim zadać pytanie, jak rozumiemy słowo „wiara”? Czy powinniśmy utożsamiać wiarę tylko z religią? Czy może jest ona także utożsamieniem takich słów jak: kult, obrzęd, tradycja a nawet szamanizm w niektórych kulturach, a także nadzieja i zaufanie?
Definicja wiary na podstawie słownika języka polskiego to przekonanie o istnieniu istoty nadprzyrodzonej – Boga i uznawanie za prawdziwe objawień boskich. Ale także przekonanie, pewność, że coś jest prawdziwe/słuszne i ogólnie zaufanie/ufność.  Jak widać po definicji wiarę nie możemy utożsamiać tylko z religią, ma to jak najbardziej istotne znaczenie w codziennej naszej egzystencji. Słowo to jawi nam się jednakże jako zaufanie w coś, co być może istnieje – jest więc nieudowodnione, nie poparte badaniami naukowymi. W ten sposób odbieramy niewytłumaczalne problemy z wiarą, tzn. pokładając w coś nadzieję. Czy w ten sposób nie próbujemy siebie oszukać? Czy może jesteśmy na tyle niedoskonali, by poznać coś, co jest od nas lepsze? Coś, co kryje w sobie tajemnice, które nie są dane nam poznać? Może nie powinniśmy podejmować prób interpretacji tego, co nieznane, skoro możemy popełnić błąd? Tylko jak daleko nauka wtedy by zaszła? O ile w ogóle by zaszła… Ten problem najlepiej oddają słowa Jean Chardin: „Zwątpienie jest początkiem wiedzy. Kto w nic nie wątpi, niczego nie bada. Kto niczego nie bada, niczego nie odkrywa. Kto niczego nie odkrywa, jest i pozostanie ślepcem”.
Wiara jest nam potrzebna, nie tylko by uwierzyć w Boga. Wiara towarzyszy człowiekowi od zawsze. Wierzymy, że coś nam się uda, wierzymy w ludzi (wg słownika to przekonanie, że w naturze człowieka dominują szlachetne pierwiastki, że człowiek jest z natury dobry). Czy w takim bądź razie wiara zawiera w sobie tylko aspekt pozytywny? Czy można definiować wiarę negatywnie? Wierzymy, w co tylko zechcemy – wierzymy w Boga, wierzymy w siły nadprzyrodzone, wierzymy w ludzi. Jednakże, często wątpimy w to, co wierzymy lub tracimy w coś wiarę na zawsze. Dotyczy to szczególnie wiary religijnej, postaci boskiej – często wyobrażany, jako byt absolutny, potężny, silny, mający do dyspozycji moce nam niedostępne, więc tajemniczy. Nie możemy go zobaczyć ani dotknąć jak inne istoty żywe. Dlaczego więc wierzymy? Gdyż wiara niesie nam nadzieję. Człowiek potrzebuje nadziei do życia. Nawet ateiści niewierzący w Boga, nadziei szukają w świecie współczesnym – w filozofii, w człowieku, w przyrodzie.
Nasuwa się tutaj pytanie: czy człowiek może żyć bez wiary? Zapewne tak. Są indywidualiści, którzy siłą swojego charakteru i spartańskim podejściem do rzeczywistości potrafią funkcjonować w świecie, bez potrzeby nadziei. Jednakże zdecydowana większość z nas, mimo ogromnych wątpliwości wierzy w coś. Czy gdybyśmy wierzyli na tyle mocno, by nie dopuścić do nas wszelkich wątpliwości, czy nasze problemy związane często z emocjami nie ujawniałyby się? Istniałyby wciąż na pewno, tylko poprzez zmianę naszego podejścia i niezachwianej wiary, nie pojmowalibyśmy ich w postaci zbyt przez nas wyobrażonej. Niezachwiana wiara w idee, w Boga, w człowieka jest dla mnie porównywalna z racjonalizmem. Tak jak przy racjonalności umysłu tak przy wierze, wciąż musimy uważać na pewne zagrożenia, które mogą zakłócić nasz porządek pojmowania rzeczywistości. Przy codziennych problemach łatwo ulec swojej naiwności pomocy z zewnątrz. Zniechęceni porzucamy wiarygodne doktryny, poszukujemy nowych. Rozważamy pochopnie podjęte decyzje. Problem ten przedstawiają słowa Buddy w Kalama Sutta (Kalama Sutra): „Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.”. Gdzie w tym wszystkim emocje? Czy wiara jest związana z emocjami? Wcześniej napisałam, że wiara tak jak rozum może nas od nich uwolnić. Jednakże człowiek jest istotą emocjonalną – płaczemy, uśmiechamy się, czujemy do kogoś empatię bądź nie, nierzadko posługujemy się też w życiu intuicją. Doskwierają nam rozterki dotyczące zwłaszcza życia duchowego. Nieznana nam przyszłość po życiu doczesnym wprowadza w nasze życie chaos. Miotamy się wśród obawy, lęku, uczucia strachu i niepokoju przed nieznanym. Te negatywne emocje towarzyszą nam na co dzień borykając się z problemami życia zawodowego i społecznego. Aby je przezwyciężyć, podejmujemy wewnętrzną walkę z „uczuciowym wrogiem”. Formy walki bywają rozmaite. Toczące się w nas emocjonalne bitwy między rozsądkiem a wiarą wygrywa wiara, gdzie nadzieja daje nam relatywnie pozytywną moc przezwyciężenia problemów. Pobudza nas dobrą energią do działania i wytrwałości w osiąganym celu. Niezależnie od położenia geograficznego, statusu społecznego, przynależności etnicznej, powierzamy nasze bóle i pragnienia Bogu, bóstwom, przyrodzie. Odpowiednie rytuały i obrzędy pomagają uwierzyć w dobroczynną moc ich skutków. Nadzieja wygranej walki z chorobą, pokoju w wyniku krwawych wojen, to tylko niektóre przykłady wspólnych wszystkich ludziom intencji wiary.
Czy w takim razie można z naszego życia wykluczyć emocje? Według mnie możemy minimalizować ich udział w naszym życiu, ale zawsze będą w nas.  Postrzegamy świat dzięki barwie uczuć i doznań, nie tylko z pespektywy materialnych korzyści i obowiązków. Pozwalają poznać piękno rzeczywistości i wnętrze innych ludzi w szarej egzystencji. To właśnie emocje i wiara w ludzkie czyny pokazały na przykładzie kart historii czym jest godność i honor w obliczu zatracenia tożsamości. Racjonalne ujęcie tych czynów z góry przekreślałoby ich realizację. W zależności od sytuacji i związku z naszą osobą, ujawniamy emocje niezależnie od nas samych. Są silniejsze niż racjonalizm, który wymaga silnej woli. Summa summarum, wiara ma pozytywny udział w naszym życiu codziennym. Podchodzimy dzięki niej optymistycznie do pojawiających się w naszym życiu problemów, zarówno sfery profanum jak i sacrum. Racjonalizm, mimo wszystko, nam tak ogromnej dawki nadziei i optymizmu w życiu nigdy nie da, mimo wpływu na rozsądność naszych podejmowanych w życiu decyzji, niosących często ograniczenia w zakresie naszych działań.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Współtwórcy

Obsługiwane przez usługę Blogger.