Strony
O uczuciu zwanym miłością
(Marta Szopka)
Ten
artykuł poświęcę sympatyczniejszej tematyce – miłości, która związana jest z
naszą codzienną egzystencją. Któż z nas nie zaznał jej smaku słodyczy i
niekiedy goryczy… Moglibyśmy zastanawiać się nad definicją miłości, a przecież
w wielu dziedzinach naukowych jest ona różnie interpretowana. Zresztą nie tylko
w nauce, ale także przez każdego z nas.
Związana
z najsilniejszymi emocjami, oderwana od rozsądku…bo któż z nas chciałby kochać
z rozsądku? Miłość możemy podzielić nie tylko definicyjnie, ale także ze
względu na typologię (pozwolę użyć sobie tego terminu odnośnie do tematu).
Miłość to nie tylko uczucie adoracji drugiego człowieka, może być także
odbiciem uczucia do przyrody, kraju, pewnej grupy etnicznej, Boga. Może wtedy przybierać
różne postacie, zarówno w zakresie psychiki człowieka jak i jego fizyczności.
Może także przyjmować, mimo podziałów, różne etapy przejścia, zaawansowania.
To co
wiąże wszystkich ludzi w miłości niezależnie od obiektu uczucia to właśnie
emocje. Są one przyczyną kojarzenia danej osoby bądź zjawiska czy obiektu z
powtarzalnymi reakcjami, które wywołują w nas uczucie przyjemności. Do nich
zaliczyłabym przede wszystkim wspomnienia, zachwyt. Przy tak silnym uczuciu
poświęcamy się komuś bez opamiętania nieświadomie się zatracając. Nie czujemy
kiedy nasze życie stało się życiem drugiej osoby. Myśli stają się jednorodne.
Przy
spełnionej miłości (zakładam tu miłość dwojga ludzi) ludzie stają się inni,
bliscy sobie, mili, pomocni, weseli. Biolodzy stan ów nazywają stanem
zauroczenia/zakochania, kiedy wytwarzane są hormony szczęścia. Przy tym nic tak
nie pobudza wyobraźni jak taniec. Wspólny dotyk, bliskość, czułość wprowadza
człowieka w stan szczęścia, któremu trudno się oprzeć. Pojawia się tęsknota.
Niestety
nie każda miłość jest uczuciem pozytywnym. Miłość skupiona na własnej osobie
prowadzi do narcyzmu, miłość bliźniego do skrajnej naiwności i wykorzystania,
odrzucona miłość do nienawiści. To co wydaje nam się miłe i przyjemne dzieli
bardzo cienka nić negatywnych emocji. Miłość niespełniona u jednostek słabych
prowadzić może do chorób, cierpienia, skrajnej samokrytyki, samobójstwa.
Czymże
zatem jest miłość, skoro prowadzi człowieka w otchłań uczuć? Być może to
początkowy etap przyzwyczajenia, akceptacji, zrozumienia. Mimo różnych
życiowych doświadczeń wracamy wspomnieniami do początku. Wiąże się to z pewnym
uczuciem sentymentu, który człowiek podświadomie ukrywa. Można zatem dojść do
konkluzji, iż człowiek miłujący to człowiek prosty i naiwny, przyjmujący otwarcie
poglądy z zewnątrz. Nic bardziej mylnego. Biblia nakazuje nam kochać bliźniego,
okazywać miłosierdzie innym ludziom. To inna postać szlachetności i motywacji
do czynienia dobra. Stan wyższy miłości to silny związek emocjonalny z osobą
nam bliską.
Warto
poddać się tak silnemu uczuciu, gdyż wzbogaca nasze życie o nowe doświadczenia,
nowe przeżycia, nowy stan emocjonalny. Niekiedy trzeba o nią powalczyć by ją
zyskać i dbać, aby nie stracić. Czy warto? Tu możemy udzielić tylko sobie
odpowiedzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
▼
2012
(17)
-
▼
października
(16)
- Słów kilka o projekcie
- „Zabić drozda – książka ponadczasowa”
- Wyzwanie
- Seneka o krótkości życia. Refleksja.
- Richard Dawkins Bóg urojony
- Persepolis i wizerunek kobiety w Teheranie
- O nadziei. Mimo wszystko
- Oriana Fallaci – recenzje
- Brzytwa Ockhama
- O wpływie globalizacji na państwo narodowe słów ki...
- O uczuciu zwanym miłością
- „Mam ręce dwie, obejmę się…”
- „Każdy kwiatek woła: weź mnie do kościoła!”
- Etyka dziś
- Etyka
- Bóg kontra bóg, czyli o wierze
-
▼
października
(16)
Obsługiwane przez usługę Blogger.
0 komentarze:
Prześlij komentarz