Strony
Etyka
(Dagmara
Anna Jaworska)
W moim
artykule postaram się udowodnić, że filozofia towarzyszy nam przez całe życie.
Nie będzie to typowy artykuł, ponieważ nie do końca znam „kanony”, jakie takowy
powinien posiadać, co usprawiedliwiam młodym wiekiem i małym doświadczeniem i
za co z góry przepraszam. By udowodnić czym jest filozofia, należy najpierw
wyjaśnić ten termin. J Ortega y Gasset pisze, że „Filozofia to przede wszystkim
filozofowanie, a filozofować to bez wątpienia żyć – podobnie jak biegać, zakochiwać
się, grać w golfa, obrażać się w polityce lub być damą z towarzystwa”. Więc
skoro filozofia, jest czynnością równie naturalną jak zakochiwanie się,
logicznym jest, że każdy człowiek ma w sobie coś z filozofa. Sam termin
filozofia, jest bardzo rozległy i ciężko go jednoznacznie wyjaśnić. Jednak
kojarzy się ono nam dość jednoznacznie. Już od czasów starożytnych filozof to
człowiek, który zadawał pytania. Dla filozofa nic nie istnieje „po prostu”. To właśnie dzięki
filozofii inne nauki się rozwinęły. Człowiek
od najmłodszych lat zadaje pytania, jest ciekawy świata. Dziwi go to, co go otacza
i nakłania do przemyśleń. Na co dzień nie zauważamy, jak często mamy do
czynienia z filozofią. Oczywistym jest, że terminy takie jak „performatywy” dla
przeciętnego zjadacza chleba są czarną magia. Często ludziom wydaje się, że filozofia
jest gdzieś obok życia. Znają nazwiska takie jak Sokrates czy Kant, ale tak
naprawdę nie widzą związku między ich tezami a życiem. Dopiero studia
filozoficzne otwierają oczy na rzeczy oczywiste. Nagle zauważa się, że życie to
tak naprawdę jedno wielkie filozofowanie. Każdy nasz osąd, każda decyzje, to
też „rozważania filozoficzne”. Na co dzień tego nie zauważamy, bo jest to jakby
obok. Nikt nie idzie do spożywczego rozmyślać o Bycie. Jednak to wszystko jest
gdzieś w głębi nas.
Tak
naprawdę żaden filozof nigdy nie wyjaśnił w sposób jednoznaczny, czym jest
filozofia. Równie dobrze można stwierdzić, że bycie „filozofem” jest połączone
z byciem człowiekiem. Jest to podobnie, jak z talentami plastycznymi: jeden
potrafi rysować, bo ma tak zwany talent, inny nabywa tę sztukę przez ćwiczenia
i lekcje, a jeszcze innym wystarcza poziom, który mają. Także w przypadku
filozofii, jeśli nie będziemy pielęgnować „filozofa” w sobie, nie zauważymy
tego, jak często spotykamy się z filozofią. Jest ona podobna do fizyki, otacza
nas, jednak jest czymś na tyle oczywistym, że dopóki nie wgłębiamy się w nią i
nie zaczynamy jej studiować, właściwie nie zauważamy jej istnienia.
Mogłabym użyć
w tym artykule terminologii fachowej, omówić jak rozumiem „zimną etykę” Kanta
oraz dlaczego nie jest ona do końca tak „zimna”. Przelać całą moja obecną
wiedzę, na papier i dodać własne refleksje. Stworzyć typowy artykuł, jednak
uważam, to za bezsensowne, ponieważ moja obecna wiedza to w większości nadal to
co wiem, a nie to, co myślę. Zamiast czytać ten artykuł, wystarczyłoby zajrzeć
do encyklopedii czy znanych publikacji, które chcąc nie chcąc wywarły wpływ na
moje postrzeganie danego filozofa. W obecnym stadium nauki czuje się bardziej
„szarym zjadaczem chleba”, niż filozofem. Nadal nie czytam książek jak
traktatów filozoficznych, a jak zwykłą książkę. Nie szukam w „Kubusiu Puchatku”
nawiązań do Sofistów, jak i nie robi tego żaden nie-filozof, ponieważ nie jest
to konieczne. Pozostaje
pytanie: skoro każdy z nas ma w sobie coś z filozofa, a niewielu z tego „daru”
korzysta, to czy filozofowie są w ogóle potrzebni? Jeśli tak to po co?
Odpowiedź na to pytanie mogłaby stać się tematem na kolejną książkę, o ile
takowa już nie powstała. Dla mnie odpowiedź jest prosta. Ktoś musi zadawać
coraz to nowe pytania, szukać nowych odpowiedzi i rozwijać nowe horyzonty. Nie
tylko by każdy „szary człowiek” mógł w końcu zauważyć, że filozofia to coś
więcej niż „gdybanie”. W końcu znaczącą część filozofii stanowi etyka, która
mówi o moralności i nauce osądzania, które powinien posiadać każdy. Ale też po
to by świat mógł się rozwijać, zmieniać. By rodziły się nowe idee, tezy oraz
aby historia mogła się nadal tworzyć.
Kończę z
lekką nadzieją, że filozofowie zaczną przychylniej patrzeć na otaczających ich
„szarych nie-filozofów” i zauważą w nich godnych partnerów do rozmowy. A Owi
ludzie zauważą, że filozof to też człowiek, który po prostu zauważa więcej i
dąży do odnalezienia odpowiedzi na pytania, które w głębi ducha zadajemy sobie
wszyscy. Filozofia będzie miała tak długo rację bytu, jak długo choć jedno
takie pytanie pozostanie bez odpowiedzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
▼
2012
(17)
-
▼
października
(16)
- Słów kilka o projekcie
- „Zabić drozda – książka ponadczasowa”
- Wyzwanie
- Seneka o krótkości życia. Refleksja.
- Richard Dawkins Bóg urojony
- Persepolis i wizerunek kobiety w Teheranie
- O nadziei. Mimo wszystko
- Oriana Fallaci – recenzje
- Brzytwa Ockhama
- O wpływie globalizacji na państwo narodowe słów ki...
- O uczuciu zwanym miłością
- „Mam ręce dwie, obejmę się…”
- „Każdy kwiatek woła: weź mnie do kościoła!”
- Etyka dziś
- Etyka
- Bóg kontra bóg, czyli o wierze
-
▼
października
(16)
Obsługiwane przez usługę Blogger.
0 komentarze:
Prześlij komentarz